Dlaczego styczeń jest styczniem - nie wiadomo. Przyczyna nie została ustalona. Uważano, że może otrzymał tę nazwę od styku - zetknięcia się starego roku z nowym? Potem przypuszczano, że styczeń pochodzi od tyczenia wiechami dróg zawianych śniegiem. Ta wersja, choć prawdopodobna, budzi jednak wątpliwości.

Styczeń kojarzy się nam z zabawami. Owe obchody noworoczne wywodzą się z tradycji rzymskiej. Tego miesiąca czczono boga Janusa - boga bram, drzwi i początków.

Pierwszy styczeń otwierał od II wieku przed Chrystusem oficjalny kalendarz świąt państwowych i religijnych, a od 45 roku przed Chrystusem wyznaczał pierwszy dzień roku w kalendarzu juliańskim - nazwanym od imienia Juliusza Cezara. To właśnie za jego panowania kalendarz ten został poprawiony i wprowadzony w Państwie rzymskim.

1 stycznia to także pierwszy dzień roku w kalendarzu gregoriańskim - zreformowanym w 1586 roku przez papieża Grzegorza XIII kalendarzu rzymskim.

W Polsce kalendarz ten został wprowadzony kilka lat po reformie. Nowy Rok jako odrębne święto obchodzi się od 1630 roku.

Wigilię Nowego Roku zwaną Sylwestrem, a także związane z tym dniem nocne zabawy i tańce, palenie ogni oraz wznoszenie toastów noworocznych o północy obchodzi się w Europie od X wieku. Według proroctwa Sybilli, w roku tysięcznym miał nastąpić koniec świata. Sprawić to miał potwór - smok Lewiatan. Według starych legend, w roku Pańskim trzysta siedemnastym papież Sylwester I pojmał owego smoka. Potwór ten "z paszczą zakneblowaną pieczęcią rybaka, uwięziony w lochach Watykanu (...) zbudzi się z nocy 999 na 1000 roku, skruszy pieczęć, zerwie łańcuchy i ziejąc ogniem spali niebo i ziemię". Wierzono w to tak bardzo, że młodziutki papież Grzegorz V umierając w roku 999, radował się, że nie dożyje tego strasznego dnia. Gdy nastał ów przeklęty rok, a kolejny papież - benedyktyński mnich, Gerbert, przybrał imię Sylwestra II zapanowało wielkie przerażenie - Sylwester I uwięził Lewiatana, Sylwester II go uwolni.

Gdy nastała północ ostatniego dnia roku, a wszystkie dzwony w Rzymie zaczęły bić a Lewiatan nie pojawił się na moście św. Anioła,  Watykan i Rzym zostały nienaruszone, przerażenie zamieniło się w radość. Ludzie wylegli na ulice, śpiewali, śmiali się i tańczyli. Papież Sylwester II ze swojego balkonu oświetlonego pochodniami udzielił błogosławieństwa "urbi et orbi" - "miastu i światu" na Nowy Rok, wiek i tysiąclecie. Imieniem tego papieża został nazwany ostatni dzień roku i towarzyszą mu wesołe zabawy i bale.

W Polsce zabawy i sylwestrowe uczty są świeżej daty. Jeszcze w XIX wieku należały do rzadkości - urządzano je jedynie w miastach i to głównie w bogatych domach. Obecnie witanie Nowego Roku jest powszechne.

 

/IZ/

 

Facebook

Darmowy Internet