Święta Bożego Narodzenia to chyba najbardziej uroczyste święta w naszej tradycji. Święta, na które czekamy z utęsknieniem. Ważnym i nieodłącznym elementem grudniowej tradycji jest choinka. Drzewko bożonarodzeniowe nie może poszczycić się jednak długą tradycją.

Góralska legenda głosi, że zawdzięczamy ją niedźwiedziowi. Gdy doszła wieść o narodzeniu Jezusa, pobiegł czym prędzej do Betlejem.  Martwiąc się brakiem prezentu ofiarował to, co było do zdobycia w lesie.

Dzisiejszy zwyczaj ubierania choinki rozpowszechnił się w Polsce dopiero pod koniec XVIII wieku. W niektórych rejonach dopiero w latach trzydziestych XX wieku. Pierwowzorem drzewka w dzisiejszym znaczeniu była podłaźniczka. Nazwa ta oznaczała kogoś, kto pierwszy w dzień Bożego Narodzenia wszedł do domu z życzeniami - jeżeli był młody i zdrowy przynosił domowi te właśnie cechy. I właśnie taką funkcję pomyślności dla domu pełniła podłaźniczka, a obecnie drzewko choinkowe.

Specyficzną ozdobą wieszaną na drzewku - dziś już nie spotykaną - był świat - kula z kolorowych opłatków. W XIX wieku burżuazja polska została oczarowana choinką niemiecką. Stała prosto - zamiast zwisać (jak w zwyczaju ludowym). Na gałązkach płonęły świeczki i połyskiwały szklane bańki.

Melchior Wańkowicz tak opisywał choinkę i jej ozdoby w "Szczenięcych latach": "Drzewko...było w dary konkretne zasobne i chodzić mogłeś koło niego, bracie, trzy dni i objadać się gruntownie...Poza świeczkami i lepionymi w domu łańcuchami z różnokolorowego papieru, wszystko tam można było w gębę włożyć. Od góry do dołu czerwieniały "pepinki" - małe kolorowe jabłuszka zawieszone na różnobarwnych włóczkach. Równie obficie wisiały figi, pierniki, złocone i srebrzone orzechy i duże cukierki "kiri-kiri". W papierowych koszyczkach znajdowałeś człowieku malagę (suszone winogrona), migdały, daktyle itd." Tak wyglądające drzewko bożonarodzeniowe szybko z salonów przeniosło się także do chat wiejskich i pozostawało tam do Trzech Króli.

 

/IZ/

Facebook

Darmowy Internet